31 sierpnia, 2011

A teraz cicho, analizuję rzeczywistość.

  Jest za dwadzieścia siódma, a ja siedzę w swoich ulubionych dresach i ogromnej koszulce na krótki rękaw. Słucham muzyki, relaksuję się. Nie dopuszczam do siebie myśli, że już jutro mój błogi spokój zagłuszy dźwięk szkolnego dzwonka. 
  Przyznaję, te wakacje nie były tak piękne jak poprzednie. Jednak przez te dwa miesiące żyłam beztrosko, nie martwiłam się, że muszę odrobić lekcje lub nauczyć się na jakiś sprawdzian. Tak naprawdę lipiec był beznadziejnie głupi i nudny, dopiero  pod koniec sierpnia udało mi się trochę rozerwać. Cóż, może rzeczywiście tak miało być. Może zgotowano mi taki los, żebym stała się silniejsza? Oby.
  Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło - tego jestem zdania. Przez wakacje odbudowałam znajomość na której bardzo mi zależało, dlatego tylko to wystarcza mi abym z czystym sumieniem mogła powiedzieć/napisać: TE WAKACJE BYŁY UDANE! 

1 komentarz:

  1. Bardzo podoba mi się Twój styl pisania :)
    Jestem ciekawa jak Ci minęło rozpoczęcie roku szkolnego.
    A.

    OdpowiedzUsuń